sobota, 1 kwietnia 2017

Hard week

Ostatnie dwa tygodnie nie były dla mnie sielanką. Jak już pewnie wiecie miałam ostatni tydzień szkoły, przed feriami wielkanocnymi, w którym dwoje moich ukochanych nauczycieli postanowili napisać pracę klasowe z przedmiotów które zdecydują o moim dostaniu się do szkoły ponadgimnazjalnej, czyli niemieckiego oraz matematyki. Cały tydzień musiałam na nie pałować, pewnie zastanawiacie się jak można się uczyć na matematykę, i tu was zaskoczę, normalnie. Jeśli ma się takiego kochanego nauczyciela, czujecie ten sarkazm, który wymaga od was napisania kilka pół stronnych regułek 1:1 z pamięci, to potrzeba do tego sporo czasu.

Miałam nadzieję że w weekend odpocznę i w końcu się wyśpię. Jednak znowu mogłam tylko pomarzyć. W wiosce, w której mieszkam, zorganizowany został, jak co roku, festyn z okazji zakwitnięcia drzew migdałów. Jako że zbieram aktualnie trochę pieniędzy, na nowy telefon, którym będę mogła robić dla was zdjęcia w lepszej jakości, dzięki pomocy taty, dostałam dobrze płatną pracę na jednym z wielu stoisk z winem. Musiałem przez cały weekend odbierać szklanki. Przez trzy dni miałam zakwasy na rękach, od ramienia do czubków palców. No cóż trzeba w końcu się przyzwyczaić do pracy bo nie zostało mi za dużo czasu do ukończenia szkoły. Pod spodem macie dwa zdjęcia które udało mi się zrobić w miejscu mojej pracy. Jak sami widzicie, był ogromny tłum.



Poniedziałek sam w sobie zapowiadał się bardzo dobrze. Nie miałam szkoły tylko praktyki. Niestety miejsce w którym je robię, okazało się strasznie nudne. Przez 7 godzin siedziałam albo stałam i patrzyłam na to co robią inni. Niby nic męczącego ale po weekendzie nie miałam nawet na to siły. Dlatego że na dworze była naprawdę ładna pogoda oraz mój szef miał bardzo dobry humor, puszczał mnie codziennie trochę wcześniej do domu. Przez praktyki które mam od 9 do 17, nie miałam czasu wyjść pojeździć na rolkach, muszę przyznać że jest mi z tego powodu naprawdę przykro.

Dziękuję że wytrwaliście do końca tej cudownej lektury oraz zachęcam was do Obserwacji oraz wpadania na mojego Instagrama ;) xoxo

4 komentarze:

  1. Ciekawa okazja do festynu :) Szkoda, że nie masz ich zdjęć. Jeszcze nigdy nie widziałam migdałowego drzewa, nie mówiąc już nic o jego kwiatach ;D
    Zapraszam do siebie: KLIK! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę wysłać kilka z tamtego roku ;) albo dodać pod spodem jak chcesz ;D

      Usuń
  2. Zdjęcia są genialne! Post jest świetnie napisany, obserwuję
    dose-of-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy blog więc zaobserwowałam. Współczuję z powodu praktyk, mnie też to czeka za miesiąc :(
    Zapraszam do mnie -> http://nusiabl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń